poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Rozdział 1



Po pokoju rozległ się dźwięk budzika.
-Cholera- wymruczałam sennie i wyciągnęłam rękę by wyłączyć przedmiot, z którego wydobywał się przeraźliwy dźwięk- Skyyyy, bież się do roboty i wstawaj. Nie możesz zaspać!
            Poranki zawsze są najgorsze, tym bardziej, jeśli śni się o czymś cudownym i kiedy mieszka się w Los Angeles, gdzie słońce wiecznie świeci i czas płynie własnym rytmem.
Nie wstając z łóżka przeciągłam się w blasku słońca, po czym udałam się pod prysznic. Odświeżona szybko założyłam czarną spódniczkę do kolan i białą koszule. Pozwoliłam by włosy wysuszyły się w czasie drogi, samoczynnie układając się w fale.
            Miasto powitało mnie przyjemnym skwarem, uwielbiam lato nie tylko dlatego, że całe dnie potrafiłam spędzić na surfowaniu, ale dlatego że z tym okresem wiążą się najwspanialsze wspomnienia i nie mam tu na myśli imprez.
            Po drodze na umówione spotkanie udałam się do swojej ulubionej kawiarenki, w której na domiar złego pracowała moja przyjaciółka, Emma. Wchodząc nigdzie jej nie widziałam, przez myśl przeszło mi, że wzięła wolne, albo ma drugą zmianę, lecz myliłam się, gdyż zaraz skoczyła na mnie w geście przywitania. Jak zawsze była uśmiechnięta, długie blond włosy miała upięte w kok na czubku głowy, przez co wyglądała jeszcze bardziej uroczo. Jej niebieskie oczy rozszerzyły się, gdy tylko obejrzała mnie od stup do głowy.
-Gdzie się wybierasz tak „odpicowana”? Przecież nie lubisz takich ubrań- stwierdziła krótko.
-Niestety mam dziś rozmowę kwalifikacyjną, a w shortach i w zwykłej koszulce nie wypada iść.
-Co?! Niemożliwe, że idziesz do pracy, czemu nic nie powiedziałaś? Myślałam, że całe życie spędzisz na obijaniu się.
-Nie chcę zapeszyć, choć usiądźmy do naszego stolika, nie będziemy tak stać na środku.
            Lubiłam to miejsce nie tylko z powodu pysznej kawy, ale dlatego, że to miejsce posiadało swój specyficzny klimat i wystrój. Lokal jest przestronny z mnóstwem okien, roślin a także kominkiem, które znajduje się w centralnej części pomieszczenia. Z Em od liceum lubiłyśmy tu przesiadywać, nawet miałyśmy własny stolik, który utrzymał się, aż do dziś. Znajdował się w końcu Sali, z skąd nie było słychać żadnych rozmów, a okno wychodziło bezpośrednio na park.
            -Myślałam dużo nad tym i doszłam do wniosku, że najwyższy czas dorosnąć i żyć na własny rachunek, a poza tym to już zaczynało mi się nudzić i nie po to szłam na studia by teraz leżeć do góry brzuchem- przez chwile Em przyglądała mi się czujnie, lecz jej oczy pojaśniały i wykrzyczała:
            -Tak się cieszę, że w końcu postanowiłaś się wziąć w garść, trzymam kciuki, żeby wszystko się udało, jestem z ciebie dumna Sky. Właśnie, zamawiasz to, co zwykle?
            -Jasne, tylko z mniejszą ilością cukru, nie mogę tam trząść się z nadmiaru energii.
            -Haha, chciałbym to zobaczyć.
            -Wierz mi nie chcesz.
Blondynka wstała i ruszyła do kontuaru robić moją ulubiona kawę, Late.
Nasza przyjaźń trwa już od liceum, ja byłam typem imprezowiczki, a Em całkiem przeciwnie, zawsze rozsądna. Starała się poskromić mój gorący temperament i zawsze stawiała mnie na równe nogi, a ja wniosłam w jej życie więcej luzu, śmiechu i ludzi, z którymi dzielimy wspólne zainteresowania. Można powiedzieć, że jesteśmy jak dwa żywioły, które razem się dopełniają i zawsze potrafimy znaleźć wspólny język, a także dbamy o siebie jak siostry.
Po chwili Emma wróciła, podając mi ciepłą kawę.
            -Dzięki kocie, muszę lecieć by się nie spóźnić-powiedziałam.
            -Trzymaj się i zadzwoń jak będzie już po wszystkim.
            -Spoko, to do usłyszenia, papa- pocałowałam ją szybko w policzek i wyszłam z kawiarni popijając pyszną kawę.

            Do wyznaczonego miejsca doszłam w 15 min. Był to wysoki szklany biurowiec, od razu weszłam i udałam się na odpowiednie piętro. W poczekalni znajdowało się mnóstwo osób począwszy od 20 nawet do 40 lat. Wszyscy patrzyli się na siebie i oczekiwali, kiedy ich nazwisko zostanie wywołane.
            Zostałam poproszona do sali po 30 minutach czekania.
            -Dzień dobry, panno Wilde, nazywam się David Smith i reprezentuję mojego klienta, który nie może dziś do nas dołączyć- przywitał się mężczyzna w średnim, wieku i z sympatycznym uśmiechem.
            -Dzień dobry, miło mi pana poznać- odpowiedziałam uprzejmie.
            -Proszę sobie usiąść i czy mógłbym prosić pani CV?- zapytał.
            -Oczywiście, już daję- pośpiesznie wyjęłam z torebki teczkę z dokumentem i podałam ją mojemu rozmówcy.
            -Interesujące…- mówił w zamyśleniu, przeglądając dokument- Widzę, że ukończyła pani Uniwersytet Kalifornijski, bardzo dobra placówka, a jak pani ocenia tą szkołę?
            -Bardzo dobrze ją wspominam, dzięki niej absolwentom jest łatwiej znaleźć pracę, a także grono pedagogiczne było wymagające, co za tym idzie, poziom była coraz wyższy.
            -A, co z zainteresowaniami?
            -Tak jak każda młoda osoba lubię się rozerwać w gronie przyjaciół, od dziecka surfuję, więc praktycznie każdą wolną chwilę wykorzystuję tej pasji, a także na amatorskie rysowanie.
            -Z chęcią zobaczyłbym pani prace przy innej okazji, a ile pani ma lat?
            - Oczywiście, byłabym zachwycona. Mam 25 lat.
            Rozmowa ciągła się jeszcze z 10 min, aż w końcu zakończyła się tak dobrze znanymi słowami:
            -Dziękuję pani Skyler Wilde za przyjście. Proszę w przyszłym tygodniu oczekiwać na telefon.
            Podziękowałam i szybko wyszłam z pomieszczenia, po czym moje miejsce zajął ktoś inny. W drodze powrotnej do mieszkania, myślałam nad tym, czy rozmowa się udała i czy czasem niczego nie zawaliłam, poinformowałam Emmę i doszłam do wniosku, że nie mam szans, tym bardziej, że nigdzie wcześniej nie pracowałam i nie zdobyłam wymaganego doświadczenia.
            Będąc już domu przebrałam się w wygodne ciuchy i wyszłam na plaże by dać upust swoim emocją. Słońce powoli zachodziło, dając na horyzoncie czerwone słońce i chmury. Wbiegając z deską do wody poczułam, że jestem w domu.
                                               

2 komentarze: