poniedziałek, 4 czerwca 2012

Rozdział 2


Siedząc już po zmroku na plaży, oglądałam księżyc, który odbijał się od tafli morza, dając wrażenie niekończącego się wszechświata.  Czasami człowiek potrzebuje chwili oddechu w samotności, gdzie nie trzeba o niczym myśleć, ani o nic się martwić. Takim miejscem dla mnie była plaża, tylko tam mogłam się wyciszyć i skupić się tylko na sobie, patrząc tylko w bezkres oceanu.
Co jakiś czas ludzie spacerowali wzdłuż plaży, ale nikt nie skupiał na mnie większej uwagi, niż tylko przelotne spojrzenia.
Nie zwracając na nic uwagi, nie zauważyłam, że dosiadł się do mnie młody, szczupły blondyn. W ciszy przyglądałam się mu uważnie, czekając na jego ruch. Miał bardzo ładnie zarysowane kości policzkowe, lekki zarost, włosy ułożone w nieładzie dodawały wrażenie niewyspanego  mężczyzny.
W końcu jego spojrzenie natrafiło na moje i nie owijając w bawełnę powiedział:
- Obserwowałem cię przez jakiś czas- w jego głosie nie dało się wyczuć groźby czy kpiny, powiedział to spokojnym, naturalnym, głębokim głosem.
- Co? Prześladujesz mnie? - zapytałam z rozbawieniem.
-W pewnym sensie, to tak- odpowiedział ze śmiechem- Chyba w tym momencie powinnaś zacząć się bać.
-A powinnam? -wypaliłam szybko, dalej drocząc się z nim. Nie kryjąc zdziwienia, uśmiech nie zniknął z jego twarzy wręcz się stał się jeszcze szerszy.
Za grosz nie przypominał seryjnego zabójcy czy gwałciciela ani jakiegoś przestępcy.
-Hmm..., pomyślmy..., właśnie wyznałem, że cię obserwowałem, a ty siedzisz jak gdyby nigdy nic, uśmiechając się słodko, a to tylko prowokuje moją morderczą naturę- przechylił głowę i nie zdejmując ze mnie spojrzenia, dodał- Więc tak, powinnaś się bać- te ostatnie zdanie powiedział bez szczerego uśmiechu, tak że zdawało się, że już nie żartuje. 
-Oooo, to może już sobie pójdę albo zacznę krzyczeć.
-Już ci prawie uwierzyłem- roześmiał się na głos - A tak poza tym to nazywam się Liam.
-Skyler, ale dla znajomych Sky, miło mi cię poznać Liam- prześladowco.
-Z tym, że cię obserwowałem mówiłem na poważnie- jego głos stał się nagle poważny- Widziałem jak wyżywasz się na falach. Nieźle ci szło. Dawno nie widziałem, żeby ktoś tak dobrze radził sobie na desce. Długo trenujesz?
-Szczerze powiedziawszy to odkąd pamiętam.
-To pewnie uzbierało ci się trochę medali i nagród.
-Nie startuję w zawodach, surfuję, bo to kocham i nie muszę nikomu udowadniać, że tak jest.
-Mądre słowa. Sam surfuje już od bardzo dawna, więc cię rozumiem. Temu sportu trzeba oddać całe serce.
-To jednak mamy coś wspólnego, może kiedyś razem wybierzemy się na jakieś wyższe fale?
-Z miłą chęcią, zawszę jestem do usług...
Chciał jeszcze coś dodać, ale zadzwonił mój telefon, na wyświetlaczu wyświetliło się imię mojej przyjaciółki.
-Przepraszam, muszę odebrać.
-Sky, gdzie do cholery jesteś?! Miałaś już być! Zaraz Taylor przyjdzie, obiecałaś, że nie zostawisz mnie samej - krzyczała tak głośno, że pewnie Liam też ją usłyszał. 
-O kurde, całkowicie o tym zapomniała, przepraszam Em, postaram się być jak najszybciej.
-Nie jak najszybciej, tylko masz już tu być.
-Dobrze, jestem nie daleko, wiec zaraz będę i jeszcze raz przepraszam.
-Spoko, tylko bądź, do zobaczenia.
Na prawdę było mi wstyd, że zapomniałam całkowicie o Em, w końcu suszyła mi już tym głowę od dawna i było to dla niej bardzo ważne. Dlatego, szybko wstałam by nie tracić czasu, przeprosiłam Liama, że muszę już uciekać, już miałam odejść, lecz do mojej głowy wpadł świetny pomysł, w końcu Emma miała randkę z Taylorem i chciała mnie z nim poznać, ale nie muszę iść sama, w końcu czułabym się przy nich jak piąte koło u wozu.
-Miałbyś ochotę jeszcze dotrzymać mi towarzystwa? Musze spotkać się z przyjaciółką i jej chłopakiem, a nie chce iść sama, więc co ty na to?
-Nie ma sprawy, z miłą chęcią.

Drogę do pub’u szybko pokonaliśmy rozmawiając i wygłupiając się. Dzięki tej krótkiej przechadzce dowiedziałam się, że skończył studia architektoniczne i zaczyna pracę od przyszłego tygodnia, co więcej jego tata pochodził z Francji i kiedyś uczył się francuskiego. Wchodząc już do lokalu, zaczęłam rozglądać się za Em, ale nigdzie jej nie było, w końcu gdy ją znalazłam siedziała sama przy ostatnim stoliku.
-Cześć, przepraszam za spóźnienie, poznaj Liam’a- rzuciłam szybko- Liam, to Emma, moja przyjaciółka.
-Cześć, miło cię poznać- podali sobie rękę i wszyscy usieliśmy do stolika.
-Gdzie jest Taylor?- zapytałam.
-Zaraz powinien się zjawić. O! O, wilku mowa.
Taylor właśnie zjawił się przy naszym stoliku i usiadł wygodnie przy Em. Wyglądał dokładnie tak jak opowiadała, długie ciemne włosy do ramion, z pod koszulki było widać dobrze zbudowane ciało, w końcu jest atakującym drużyny football’owej, więc nic dziwnego, że tak dobrze wygląda.
-Cześć, miło w końcu Cię poznać, wiele o tobie słyszałem- powiedział, swym ciepłym  uprzejmym głosem.
-Mnie również, cieszę się, że w końcu możemy pogadać, bo Em nie dała mi już żyć.
-Ha ha ha, śmiej się Sky, ale i tak omal byś nie zapomniała przyjść- wtrąciła się Emma.
-Masz racje, ale pojawiłam się. Nie moja wina, że mam skleroze.
-To zrób coś z tym, najlepiej gdybyś sobie to wszystko zapisywała.
-Dziewczyny nie kłóćcie się, może coś zamówimy?- w końcu odezwał się Liam.
-Dokładnie, już cię lubię- powiedział Taylor i wyciągnął dłoń, żeby przybić mu piątkę, poczym wstał i zamówił każdemu po piwie.
Po jakieś godzinie siedzenia, postanowiliśmy zagrać w bilarda. Ja z Liam’em na Taylor’a i Em, dobrze, że już wcześniej miałam wiele okazji do gry, więc chłopcy nie mieli z kogo się naśmiewać. Jak się okazało Liam i Taylor bardzo dobrze czują się w tego typu grach, jednakże ostatecznie wygrała drużyna przeciwna, więc z Liam’em musieliśmy postawić kolejną kolejkę.
-Trzeba to powtórzyć i domagam się rewanżu – rzekł z uśmiechem Liam.
-Męska duma nie pozwala przegrać- kontynuowała Em- Więc jak tak bardzo chcesz, znów możemy wam spuścić łomot.
-Z miłą chęcią, ale następnym razem nie będziecie mieć tyle szczęścia.

Przez cały wieczór dobrze się bawiłam i miałam wrażenie, że tych ludzi znam już od bardzo dawna. Myślałam, że Taylor należy do tych nadętych cwaniaczków, którzy myślą, że wszystko im się należy, jednak po bliższym poznaniu okazał się miły i wyluzowany z dużym poczuciem humoru. Dokładnie tak jak opisywała go Em, teraz już wiem, że nie każdy mięśniak grający w football musi być głupim osiłkiem. Pozory mylą i to bardzo.

Następnego ranka, będąc wciąż skacowana po ostatniej imprezie zadzwonił telefon, na wyświetlaczu wyświetlił się nieznany numer, przez chwilę zastanawiałam się czy odebrać, ale pomyślałam, że to może być Liam.
-Tak, słucham?- wymamrotałam.
-Dzień dobry, tutaj David Smith. Dzwonię by powiadomić panią, że została pani przyjęta na osobistą asystentkę. Jest pani wciąż zainteresowana?
-Oczywiście, już nie mogę się doczekać.
-To dobrze, zaczyna pani od przyszłego tygodnia. Pan Ryan Reynolds będzie czekał na panią w miejscu, gdzie odbyła się rozmowa kwalifikacyjna. Życzę powodzenia w nowej pracy. Do widzenia.
-Do widzenia- tylko tyle udało mi się wyjąkać do telefonu, nie wiedząc co właściwie się teraz stało.





4 komentarze:

  1. Brawa dla Pani, że w końcu raczyła dodać nowy rozdział! Woha! Święto normalnie ;p A tak ogółem to bardzo sympatyczny rozdział : ) Rozumiem, ze zapewne będzie jakiś romans pomiędzy S a L? I wywoskowałam, ze w końcu pojawi się Ryanek!! Yeeeeey!

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha trzba było wziąć się w garść ;p Teraz 2tyle musisz czekać na kolejny, jak i nie dłużej ;p Może bd romans a może i nie ;p Nie bd zdradzać ;p A Ryanek na 100% bd ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że nie aż tak długo! Wiesz, że jestem bardzo niecierpliwa i chcę wiedzieć co spotka Twoich bohaterów. Cieszę się. Ciekawe jak go przedstawisz ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to się za niedługo dowiesz ;p jeszcze sama musze to wymyślic ;P

      Usuń