Siedząc już po zmroku na plaży,
oglądałam księżyc, który odbijał się od tafli morza, dając wrażenie
niekończącego się wszechświata. Czasami
człowiek potrzebuje chwili oddechu w samotności, gdzie nie trzeba o niczym
myśleć, ani o nic się martwić. Takim miejscem dla mnie była plaża, tylko tam
mogłam się wyciszyć i skupić się tylko na sobie, patrząc tylko w bezkres
oceanu.
Co jakiś czas ludzie spacerowali
wzdłuż plaży, ale nikt nie skupiał na mnie większej uwagi, niż tylko przelotne
spojrzenia.
Nie zwracając na nic uwagi, nie
zauważyłam, że dosiadł się do mnie młody, szczupły blondyn. W ciszy przyglądałam
się mu uważnie, czekając na jego ruch. Miał bardzo ładnie zarysowane kości
policzkowe, lekki zarost, włosy ułożone w nieładzie dodawały wrażenie
niewyspanego mężczyzny.
W końcu jego spojrzenie natrafiło na
moje i nie owijając w bawełnę powiedział:
- Obserwowałem cię przez jakiś
czas- w jego głosie nie dało się wyczuć groźby czy kpiny, powiedział to
spokojnym, naturalnym, głębokim głosem.
- Co? Prześladujesz mnie? -
zapytałam z rozbawieniem.
-W pewnym sensie, to tak-
odpowiedział ze śmiechem- Chyba w tym momencie powinnaś zacząć się bać.
-A powinnam? -wypaliłam szybko,
dalej drocząc się z nim. Nie kryjąc zdziwienia, uśmiech nie zniknął z jego
twarzy wręcz się stał się jeszcze szerszy.
Za grosz nie przypominał seryjnego
zabójcy czy gwałciciela ani jakiegoś przestępcy.
-Hmm..., pomyślmy..., właśnie
wyznałem, że cię obserwowałem, a ty siedzisz jak gdyby nigdy nic, uśmiechając
się słodko, a to tylko prowokuje moją morderczą naturę- przechylił głowę i nie
zdejmując ze mnie spojrzenia, dodał- Więc tak, powinnaś się bać- te ostatnie
zdanie powiedział bez szczerego uśmiechu, tak że zdawało się, że już nie
żartuje.
-Oooo, to może już sobie pójdę
albo zacznę krzyczeć.
-Już ci prawie uwierzyłem-
roześmiał się na głos - A tak poza tym to nazywam się Liam.
-Skyler, ale dla znajomych Sky,
miło mi cię poznać Liam- prześladowco.
-Z tym, że cię obserwowałem
mówiłem na poważnie- jego głos stał się nagle poważny- Widziałem jak wyżywasz
się na falach. Nieźle ci szło. Dawno nie widziałem, żeby ktoś tak dobrze radził
sobie na desce. Długo trenujesz?
-Szczerze powiedziawszy to odkąd
pamiętam.
-To pewnie uzbierało ci się trochę
medali i nagród.
-Nie startuję w zawodach, surfuję,
bo to kocham i nie muszę nikomu udowadniać, że tak jest.
-Mądre słowa. Sam surfuje już od
bardzo dawna, więc cię rozumiem. Temu sportu trzeba oddać całe serce.
-To jednak mamy coś wspólnego,
może kiedyś razem wybierzemy się na jakieś wyższe fale?
-Z miłą chęcią, zawszę jestem do
usług...
Chciał jeszcze coś dodać, ale
zadzwonił mój telefon, na wyświetlaczu wyświetliło się imię mojej przyjaciółki.
-Przepraszam, muszę odebrać.
-Sky, gdzie do cholery jesteś?!
Miałaś już być! Zaraz Taylor przyjdzie, obiecałaś, że nie zostawisz mnie samej
- krzyczała tak głośno, że pewnie Liam też ją usłyszał.
-O kurde, całkowicie o tym
zapomniała, przepraszam Em, postaram się być jak najszybciej.
-Nie jak najszybciej, tylko masz
już tu być.
-Dobrze, jestem nie daleko, wiec
zaraz będę i jeszcze raz przepraszam.
-Spoko, tylko bądź, do zobaczenia.
Na prawdę było mi wstyd, że
zapomniałam całkowicie o Em, w końcu suszyła mi już tym głowę od dawna i było
to dla niej bardzo ważne. Dlatego, szybko wstałam by nie tracić czasu,
przeprosiłam Liama, że muszę już uciekać, już miałam odejść, lecz do mojej
głowy wpadł świetny pomysł, w końcu Emma miała randkę z Taylorem i chciała mnie
z nim poznać, ale nie muszę iść sama, w końcu czułabym się przy nich jak piąte
koło u wozu.
-Miałbyś ochotę jeszcze dotrzymać
mi towarzystwa? Musze spotkać się z przyjaciółką i jej chłopakiem, a nie chce
iść sama, więc co ty na to?
-Nie ma sprawy, z miłą chęcią.
Drogę do pub’u szybko pokonaliśmy
rozmawiając i wygłupiając się. Dzięki tej krótkiej przechadzce dowiedziałam
się, że skończył studia architektoniczne i zaczyna pracę od przyszłego
tygodnia, co więcej jego tata pochodził z Francji i kiedyś uczył się
francuskiego. Wchodząc już do lokalu, zaczęłam rozglądać się za Em, ale nigdzie
jej nie było, w końcu gdy ją znalazłam siedziała sama przy ostatnim stoliku.
-Cześć, przepraszam za spóźnienie,
poznaj Liam’a- rzuciłam szybko- Liam, to Emma, moja przyjaciółka.
-Cześć, miło cię poznać- podali
sobie rękę i wszyscy usieliśmy do stolika.
-Gdzie jest Taylor?- zapytałam.
-Zaraz powinien się zjawić. O! O,
wilku mowa.
Taylor właśnie zjawił się przy
naszym stoliku i usiadł wygodnie przy Em. Wyglądał dokładnie tak jak
opowiadała, długie ciemne włosy do ramion, z pod koszulki było widać dobrze
zbudowane ciało, w końcu jest atakującym drużyny football’owej, więc nic
dziwnego, że tak dobrze wygląda.
-Cześć, miło w końcu Cię poznać,
wiele o tobie słyszałem- powiedział, swym ciepłym uprzejmym głosem.
-Mnie również, cieszę się, że w
końcu możemy pogadać, bo Em nie dała mi już żyć.
-Ha ha ha, śmiej się Sky, ale i
tak omal byś nie zapomniała przyjść- wtrąciła się Emma.
-Masz racje, ale pojawiłam się. Nie
moja wina, że mam skleroze.
-To zrób coś z tym, najlepiej
gdybyś sobie to wszystko zapisywała.
-Dziewczyny nie kłóćcie się, może
coś zamówimy?- w końcu odezwał się Liam.
-Dokładnie, już cię lubię-
powiedział Taylor i wyciągnął dłoń, żeby przybić mu piątkę, poczym wstał i
zamówił każdemu po piwie.
Po jakieś godzinie siedzenia,
postanowiliśmy zagrać w bilarda. Ja z Liam’em na Taylor ’a i Em,
dobrze, że już wcześniej miałam wiele okazji do gry, więc chłopcy nie mieli z
kogo się naśmiewać. Jak się okazało Liam i Taylor bardzo dobrze czują się w
tego typu grach, jednakże ostatecznie wygrała drużyna przeciwna, więc z Liam’em
musieliśmy postawić kolejną kolejkę.
-Trzeba to powtórzyć i domagam się
rewanżu – rzekł z uśmiechem Liam.
-Męska duma nie pozwala przegrać-
kontynuowała Em- Więc jak tak bardzo chcesz, znów możemy wam spuścić łomot.
-Z miłą chęcią, ale następnym
razem nie będziecie mieć tyle szczęścia.
Przez cały wieczór dobrze się
bawiłam i miałam wrażenie, że tych ludzi znam już od bardzo dawna. Myślałam, że
Taylor należy do tych nadętych cwaniaczków, którzy myślą, że wszystko im się
należy, jednak po bliższym poznaniu okazał się miły i wyluzowany z dużym
poczuciem humoru. Dokładnie tak jak opisywała go Em, teraz już wiem, że nie
każdy mięśniak grający w football musi być głupim osiłkiem. Pozory mylą i to
bardzo.
Następnego ranka, będąc wciąż
skacowana po ostatniej imprezie zadzwonił telefon, na wyświetlaczu wyświetlił
się nieznany numer, przez chwilę zastanawiałam się czy odebrać, ale pomyślałam,
że to może być Liam.
-Tak, słucham?- wymamrotałam.
-Dzień dobry, tutaj David Smith. Dzwonię
by powiadomić panią, że została pani przyjęta na osobistą asystentkę. Jest pani
wciąż zainteresowana?
-Oczywiście, już nie mogę się
doczekać.
-To dobrze, zaczyna pani od
przyszłego tygodnia. Pan Ryan Reynolds będzie czekał na panią w miejscu, gdzie odbyła
się rozmowa kwalifikacyjna. Życzę powodzenia w nowej pracy. Do widzenia.
-Do widzenia- tylko tyle udało mi
się wyjąkać do telefonu, nie wiedząc co właściwie się teraz stało.
Brawa dla Pani, że w końcu raczyła dodać nowy rozdział! Woha! Święto normalnie ;p A tak ogółem to bardzo sympatyczny rozdział : ) Rozumiem, ze zapewne będzie jakiś romans pomiędzy S a L? I wywoskowałam, ze w końcu pojawi się Ryanek!! Yeeeeey!
OdpowiedzUsuńHaha trzba było wziąć się w garść ;p Teraz 2tyle musisz czekać na kolejny, jak i nie dłużej ;p Może bd romans a może i nie ;p Nie bd zdradzać ;p A Ryanek na 100% bd ;p
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nie aż tak długo! Wiesz, że jestem bardzo niecierpliwa i chcę wiedzieć co spotka Twoich bohaterów. Cieszę się. Ciekawe jak go przedstawisz ;p
OdpowiedzUsuńto się za niedługo dowiesz ;p jeszcze sama musze to wymyślic ;P
Usuń