To już dziś, pierwszy dzień w pracy. Już na samą myśl się denerwuję, a co jeśli coś pójdzie nie tak i od razy zostanę zwolniona? Przed oczami pojawił mi się obraz Em, jak powiedziałam jej dla kogo będę pracować.
-Ryan Reynolds?!- wykrzyczała mi wprost do ucha- Niemożliwe, jak ja ci zazdroszczę.
-Znasz go?- zapytałam ze zdziwieniem.
-Chyba żartujesz, że go nie znasz?
-Nie kojarzę, na serio.
-Dziewczyno, gdzie ty żyjesz? To on grał w Narzeczony mimo woli, czy w innych komediach romantycznych. Przecież nawet razem ten film oglądałyśmy. Nie możliwe, że do nie pamiętasz. To największe ciacho w całym Hollywood, dałabym się pokroić, żeby go spotkać.
-No nie przesadzaj, aż taki rewelacyjny to on pewnie nie jest.
-Pogadamy jak wrócisz ze spotkania i co powiesz.
-To samo co teraz.
Odbyłam codzienną toaletę, związałam włosy w kok, zrobiłam delikatny makijaż i założyłam czarną spódniczkę do kolan i biało bluzkę z rękawami 3/4. Jeszcze raz sprawdziłam czy wszystko wzięłam i ruszyłam na spotkanie z moim pracodawcą.
Drzwi otworzył mi David, manager Reynoldsa. Zaprosił mnie do środka, lecz nikogo tam nie było. Usadowiłam się na przeciwko Davida za biurkiem. Był to mały pokoik, na ścianach wisiały półki z książkami, a panorama panująca za oknem pokazywała tylko wysokie drapacze chmur.
-Przepraszam, wystąpił pewien problem, pan Reynolds się spóźni.
Czekaliśmy z półtorej godziny, gdy drzwi w końcu się otworzyły i do pokoju wszedł wysoki brunet o prostokątnej twarzy z lekkim zarostem. Przez myśl przeszło mi, ze jest piekielnie przystojny, na dodatek te brązowe oczy i hollywoodzki uśmiech . Ubrany był w zwykłe ciemne jeansy i granatową koszulę w kratę. Jego spojrzenie powędrowało do mnie i powiedział:
-Proszę mi wybaczyć, że kazałem tak długo na siebie czekać, przypuszczam, ze jest pani moją nową asystentką?
-Zgadza się, Skyler Wilde- wyciągnęłam do niego rękę w geście przywitania.
-Jesteś na kacu!- wypalił David- I co ja mam z tobą zrobić? Umawiasz się na konkretną godzinę, pamiętaj, że sam ją za proponowałeś i jeszcze się spóźnisz, gdybym był twoim szefem już dawno bym cię zwolnił.
-Całe szczęście, że nie jesteś i uważaj na słowa, żebym czasem to nie ja musiał ciebie zwolnić- odpowiedział z pogradą.
Nie do końca byłam pewna czego byłam świadkiem, ale cały urok prysł wraz z wypowiedzianymi słowami. Pod przykrywką sympatycznego faceta, wyszła na jaw jego pycha, zuchwałość i zarozumiałość.
-Od tej chwili panno Skyler-David zwrócił się do mnie, chyba wolał nie ciągnąć dalej tego tematu z brunetem- Do pani obowiązków będzie należeć spełnianie każdej jego zachcianki, już na starcie pani współczuję. Pilnować i zapisywać wszystkie spotkania, a także ciągle o nich przypominać, bo ktoś ma bardzo słabą głowę- posłał wymowne spojrzenie w stronę Reynoldsa- Jako asystentka jest pani odpowiedzialna za każdy jego błąd, potknięcie czy spóźnienie, rozumiemy się?
-Tak- odpowiedziałam przytłoczona nagłą falą informacji.
-To dobrze, ja już będę uciekać, panno Sky, życzę powodzenia, a co do ciebie Ryan to nie gwiazdorz.
-Postaram się, ale nie obiecuję- szybko odpowiedział. Usłyszawszy to David pośpiesznie wyszedł.
-To od czego chciałabyś zacząć dzień?- zagadał i mrugnął do mnie oko.
Po chwili namysłu zapytałam:
-Może najpierw opowiesz mi coś o sobie, w końcu mamy ze sobą pracować, więc warto wiedzieć.
-Hmm... od czego by tu zacząć... . Za dużo tego będzie, cały mój życiorys znajdziesz na Wikipedii. Może przejdziemy się na kawę? Jeszcze mam czas przed planem filmowym.
-Dobrze, ale pod jednym warunkiem, przestaniesz przede mną grać i zaczniesz się zachowywać się normalnie.
Drzwi otworzył mi David, manager Reynoldsa. Zaprosił mnie do środka, lecz nikogo tam nie było. Usadowiłam się na przeciwko Davida za biurkiem. Był to mały pokoik, na ścianach wisiały półki z książkami, a panorama panująca za oknem pokazywała tylko wysokie drapacze chmur.
-Przepraszam, wystąpił pewien problem, pan Reynolds się spóźni.
Czekaliśmy z półtorej godziny, gdy drzwi w końcu się otworzyły i do pokoju wszedł wysoki brunet o prostokątnej twarzy z lekkim zarostem. Przez myśl przeszło mi, ze jest piekielnie przystojny, na dodatek te brązowe oczy i hollywoodzki uśmiech . Ubrany był w zwykłe ciemne jeansy i granatową koszulę w kratę. Jego spojrzenie powędrowało do mnie i powiedział:
-Proszę mi wybaczyć, że kazałem tak długo na siebie czekać, przypuszczam, ze jest pani moją nową asystentką?
-Zgadza się, Skyler Wilde- wyciągnęłam do niego rękę w geście przywitania.
-Jesteś na kacu!- wypalił David- I co ja mam z tobą zrobić? Umawiasz się na konkretną godzinę, pamiętaj, że sam ją za proponowałeś i jeszcze się spóźnisz, gdybym był twoim szefem już dawno bym cię zwolnił.
-Całe szczęście, że nie jesteś i uważaj na słowa, żebym czasem to nie ja musiał ciebie zwolnić- odpowiedział z pogradą.
Nie do końca byłam pewna czego byłam świadkiem, ale cały urok prysł wraz z wypowiedzianymi słowami. Pod przykrywką sympatycznego faceta, wyszła na jaw jego pycha, zuchwałość i zarozumiałość.
-Od tej chwili panno Skyler-David zwrócił się do mnie, chyba wolał nie ciągnąć dalej tego tematu z brunetem- Do pani obowiązków będzie należeć spełnianie każdej jego zachcianki, już na starcie pani współczuję. Pilnować i zapisywać wszystkie spotkania, a także ciągle o nich przypominać, bo ktoś ma bardzo słabą głowę- posłał wymowne spojrzenie w stronę Reynoldsa- Jako asystentka jest pani odpowiedzialna za każdy jego błąd, potknięcie czy spóźnienie, rozumiemy się?
-Tak- odpowiedziałam przytłoczona nagłą falą informacji.
-To dobrze, ja już będę uciekać, panno Sky, życzę powodzenia, a co do ciebie Ryan to nie gwiazdorz.
-Postaram się, ale nie obiecuję- szybko odpowiedział. Usłyszawszy to David pośpiesznie wyszedł.
-To od czego chciałabyś zacząć dzień?- zagadał i mrugnął do mnie oko.
Po chwili namysłu zapytałam:
-Może najpierw opowiesz mi coś o sobie, w końcu mamy ze sobą pracować, więc warto wiedzieć.
-Hmm... od czego by tu zacząć... . Za dużo tego będzie, cały mój życiorys znajdziesz na Wikipedii. Może przejdziemy się na kawę? Jeszcze mam czas przed planem filmowym.
-Dobrze, ale pod jednym warunkiem, przestaniesz przede mną grać i zaczniesz się zachowywać się normalnie.
Myślałam, ze bardziej rozwiniesz tą rozmowę ;p Za szybko się skończyło! Szybko pisz następny ;3
OdpowiedzUsuńPisze xd a na tego posta nie miałam żadnej weny ;/
OdpowiedzUsuń