czwartek, 1 listopada 2012

Rozdział 5


Nigdy nie sądziłam, że pojawię się na planie zdjęciowym do filmu. Inaczej go sobie wyobrażałam, zawsze myślałam, że wszystko zawsze jest dopięte na ostatni guzik i nie ma miejsca na improwizacje. Bardziej mylić się chyba nie mogłam, charakteryzatorki i stylistki, co chwile zmieniały zdanie, co do wyglądu i ubioru aktorów. Praktykanci chodzą jak zabłąkane owce, nie wiedząc, co mają robić, scenariusz ciągle jest brany pod obróbkę. Niektóre ujęcia powtarzane są z 50 razy, aż w końcu spodobają się reżyserowi. Istny chaos. Przemieszczając się po planie ciągle musiałam patrzeć pod nogi, by nie zaplątać się w przewody, których było od groma, takich jak światła, kamery, udźwięcznienie, cały sprzęt techniczny musiał być podłączony. Podczas drogi na plan Ryan w skrócie opowiedział mi, o czym jest jego nowe przedsięwzięcie, na którym mu zależało. Historia oparta jest na bazie komiksu "Zielona Latarnia", w którym zwykły mężczyzna (czyli Ryan) znajduje pierścień, dzięki któremu zdobywa nadprzyrodzoną moc i staje sie super bohaterem, który ratuje ludzkość od jakiegoś tam złego złoczyńcy. Dla mnie to był kosmos, w ogóle nie orientowałam się w science fiction. Zawsze wolałam filmy psychologiczne, dramaty lub thrillery od czegoś takiego, a najbardziej podobają się mi sie filmy kategorii: wyciskacze łez, kiedy powiedziałam to Reynoldsowi tylko mnie wyśmiał mówiąc, że takie ckliwe filmy są dla frajerów. Oczywiście odgryzłam się za to, ale i tak nie dawał mi z tym spokoju przez cały dzień.
Po kilku godzinach byłam już wykończona i nie zapowiadało się na koniec. Ryan zapoznał mnie z całą obsadą. Główną role kobiecą gra Blake Lively, której od samego początku nie polubiłam. Zachowywała się jak rozpieszczona księżniczka. Dobrze, że nie jestem jej asystentką inaczej dostałabym na głowę.
Wszystko szło zgodnie z planem, aż do jednego incydentu.
 -Cięcie!- rozległ się krzyk reżysera- Ryan, co się z tobą dzieje? Znowu imprezowałeś, że nie potrafisz się skupić?! Jak będziesz tak daje grał, ten film okaże się kompletną klapą i ile razy mówiłem, żeby się nie upijać, tym bardziej, że na następny dzień idziesz do pracy?!
-Żartujesz? Głowa tylko mnie trochę boli i nie umiem się skupić- skłamał- Przysięgam, że nic nie piłem.
To była już dziś druga uwaga odnośnie stanu Reynoldsa, czy on na prawdę nie zdaje sobie sprawy, że to wszystko widać?
-Już ci wierzę- wycedził przez zęby reżyser- Robimy przerwę!

Wszyscy pośpiesznie pouciekali do swoich zadań, więc na planie zostałam tylko ja i reżyser. Podszedł do mnie i powiedział:
-Następnym razem masz go upilnować, jeszcze jedna taka akcja, traci prace, co wiąże sie z tym, że pani również, więc proszę to przemyśleć i coś z tym zrobić.
Zamurowało mnie, jakby to była moja wina, że Ryan przyszedł do pracy na kacu, dopiero dzisiaj go poznałam. Bęcwał powinien się cieszyć, że ktoś w ogóle chce go w swojej produkcji, jest milion aktorów, którzy by zabili za taką rolę, a on po prostu to sobie lekceważy.

Zamówiłam taxówke do domu, nie chciałam wracać z Reynoldsem, zwłaszcza po tym, co się wydarzyło na planie, dobrze, że kolejne zdjęcia ma za dwa dni i do tego czasu nie ma żadnych wywiadów, więc będę mieć czas by to wszystko przemyśleć.
Wykończona rzuciłam sie na łóżko jak kamień, przez długą chwilę bezmyślnie obserwowałam sufit, aż podskoczyłam ze strachu, gdy po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu. Spodziewałam się, że to może Reynolds w sprawie jakiegoś spotkania, ale to nie był on.
-Tak słucham?
-Sky? - zapanowała długa cisza- Tu Liam, nie wiem czy jeszcze mnie pamiętasz?- zapytał zdenerwowany.
-Oczywiście, że pamiętam. Myślałam, że już nie zadzwonisz.
-Naprawdę?- odpowiedział zdziwiony- Wybacz mi, ale ostatnio nie miałem do tego głowy. Chciałem się zapytać, czy nie miałabyś jutro ochoty gdzieś się ze mną wybrać, co ty na to?- ostatnie zdanie powiedział jakby na jednym wdechu.
-Proponujesz mi randkę?- zapytałam zaciekawiona.
-Jeśli chcesz, bo ja bardzo, ale jak nie chcesz to możemy spotkać się, jako przyjaciele, jakoś się z tym pogodzę.
-Oczywiście, że chcę.
-To świetnie, przyjadę po ciebie o 20:00. Już nie mogę się doczekać.
-Do zobaczenia.

2 komentarze:

  1. Znowu zakończyłaś w takim fajnym momencie! Dlaczego?! :O Myślałam, że Liama będzie więcej. Haha i fajne przedstawienie Blake. Czekam na następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ;p właśnie Liama zostawiłam sobie na nastepny rozdział ;p

    OdpowiedzUsuń